Kilonia

Jesteśmy niemal w domu. Od znanego nam Morza Bałtyckiego dzieli nas już tylko długość Kanału Kilońskiego. 

Przyzwyczajony do widoku egzotycznej roślinności, kolorowego ptactwa i dziwnych odgłosów dochodzących z buszu podróż niemieckim kanałem przypomina mi spływ którąś z polskich rzek.

Jeszcze tylko jedna śluza i powita nas Bałtyk. Tak jak myślałem - najbardziej buja ;)

Nad ranem wchodzimy do portu Kiel. Od spotkania z rodzinami dzieli nas już tylko doba, więc chyba nikt nie myśli o wycieczkach i zwiedzaniu.

Jak się  później okazało - Kilonię odwiedziliśmy nie raz :) Ale o tym innym razem.