Stonehenge

Wycieczka do jednej z najstarszych, a na pewno najsłynniejszych brytyjskich budowli była dla mnie wielkim rozczarowaniem. Spodziewałem się mistycyzmu, tajemniczości i magii druidów. Niestety, jedyne co znalazłem, to komercja w najczystszym wykonaniu.

Prehistoryczny krąg monolitów znajduje się przy jednej z dróg krajowych, odgrodzony od jezdni zwykłą, metalową siatką. Zbliżając się do niego, nawet nie wiedziałem, że to co właśnie widzę, to słynny Stonehenge. Przy wejściu znajduje się mały parking i sklepy z tandetnymi pamiątkami i przekąskami. Na teren Stonehenge dostajemy się przez tunel zbudowany pod drogą i ozdobiony rysunkami naśladującymi technikę starożytnych rysowników.

Sam Stonehenge robi naprawdę duże wrażenie. Stojąc wewnątrz i nie zwracając uwagi na tłumy turystów możemy poczuć część kosmicznej mocy ;). Do tego dochodzi otoczka tajemnicy związana nie tylko z okolicznościami i techniką budowy ale i samym przeznaczeniem kamiennego kręgu.

Ogromne monolityczne bloki chronione są przez obsługę, by nie zostały zniszczone i "zadeptane". Turyści przechadzają się po wyznaczonej ścieżce otaczającej kamienne kręgi. Cała budowla sprawia wrażenie, jakby jeszcze nie została ukończona a jej budowniczowie w pośpiechu porzucili pracę i odeszli.

Pozostawiam Stonehenge z uczuciem niedosytu. Polecam wszystkim, którzy będą mieli okazję odwiedzić to miejsce, jednak dla mnie kamienne kręgi pozostaną jedną z atrakcji typu "byłem i  widziałem, ale wracać nie chcę".